Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Sierżant Stubby - najtwardszy z bohaterów wojennych

152 751  
1337   57  
Historia zna wielu bohaterów wojennych i zasłużonych w bojowym rzemiośle żołnierzy. Jednym z takich herosów był Stubby - prawdziwy twardziel o jajach ze stali, który w ciągu 18 miesięcy „obskoczył” kilkanaście bitew na froncie I Wojny Światowej i ocalił życie wielu towarzyszom broni.


Stubby był bezdomnym - większość czasu spędzał na włóczeniu się po ulicach amerykańskich miast i wygrzebywaniu ze śmietników resztek nadającego się jeszcze do spożycia żarcia. Należał do tych wędrownych kloszardów, którzy prowadzą koczowniczy tryb życia i prawdopodobnie sami nie wiedzą, gdzie los ich zagna następnego dnia. Stubby'ego przyciągnęło do New Haven, gdzie akurat rozbity był treningowy poligon szykujących się do wyruszenia na front żołnierzy.


Sympatyczny włóczęga z miejsca dał się polubić i coraz częściej spędzał z młodymi kadetami każdą ich wolną chwilę. I nawet nie przeszkadzały im dziwne nawyki nowego kumpla - Stubby lubił ponoć pić wodę z kibla... Szczególnie mocna nić sympatii połączyła go z żołnierzem Johnem Robertem Conroyem. Przyjaźń okazała się tak mocna, że John, ryzykując olbrzymimi konsekwencjami, zdecydował się w tajemnicy przed dowódcami „przeszmuglować” Stubby'ego na pokład wypełnionego pionkami amerykańskiej armii okrętu. Niestety, jakby to powiedział imć Siara - cały misterny plan poszedł w pi#du - jeden z oficerów namierzył nielegalnego pasażera i... po spędzeniu z nim kilku chwil, nie tylko nie wyrzucił go za burtę, ale i zgodził się, aby ten, jako szeregowy Stubby, dołączył do 102 pułku piechoty, 26 dywizjonu Jankesów (ponoć o decyzji oficera zaważyła gracja z jaką podróżnik na gapę mu zasalutował...). I tak też bezdomny dotąd wagabunda został skoszarowany.


Stubby, pomimo że nie przeszedł nigdy szkolenia, okazał się wyśmienitym żołnierzem. W ciągu swojej półtorarocznej kariery wojskowej wziął udział w 17 bitwach oraz w czterech dużych ofensywach. Raz został nawet dość poważnie ranny po tym, jak bardzo blisko niego wybuchł ręczny granat rzucony przez niemieckiego napastnika. Trafił wówczas do szpitala należącego do Czerwonego Krzyża. Szybko się jednak pozbierał. Podczas rehabilitacji, zamiast skupić się na odpoczynku, Stubby doskonale sprawdził się w roli terapeuty - pocieszał rannych żołnierzy i niczym wzorowa pielęgniarka dotrzymywał im towarzystwa. Ekscentryczny pacjent nie wzbudzał ponoć zgorszenia tym, że czasem zdarzało mu się... publicznie lizać własne jajka!

Niedługo po wyjściu ze szpitala i powrocie na front, Stubby znów miał nieszczęście spotkać się z niemiecką bronią. Tym razem, gdy brał udział w misji ratowania rannych żołnierzy z placu boju, wróg rozpylił gaz musztardowy. Szeregowy był o krok od śmierci, ale na szczęście, dzięki szybkiej interwencji przyjaciół, nie tylko znów wrócił do swych obowiązków, ale i zdawać by się mogło, że zyskał nową zdolność... Okazało się, że Stubby ma świetny węch, a traumatyczne spotkanie z bronią chemiczną sprawiło, że od tej chwili bohaterski żołnierz był w stanie wyczuć tego typu zagrożenie na długo przed swoimi towarzyszami broni. Nie była to jedyna cecha, która wkrótce dała o sobie znać - Stubby miał też wyjątkowo ostry słuch i ostrzegał swoich przyjaciół przed ostrzałami artyleryjskimi. Żołnierz miał też ciekawy sposób informowania reszty wojska o zbliżających się oddziałach wroga - wpadał w szał i wgryzał się w zad najbliższego amerykańskiego wartownika, zmuszając go tym samym do wszczęcia alarmu i podniesienia na nogi wszystkich wokół.
Sympatycznego bezdomnego żołnierza polubili nie tylko jego kompani, ale i cywile mieszkający w wyzwalanych przez Amerykanów francuskich miastach. W Château-Thierry Stubby dostał skrojony na siebie płaszcz, do którego od tej chwili przypinano mu medale za kolejne osiągnięcia.
Bo musicie wiedzieć, że podczas gdy wszyscy spali, Stubby czuwał. To właśnie dzięki tej przytomności udało mu się wytropić szpiega snującego się między namiotami Amerykanów. Mimo alarmu, który szeregowy podniósł, nikt nie zdążył obudzić się na czas i dzielny kloszard musiał zająć się Niemcem osobiście. Powalił go na glebę i zrobił to, co wychodziło mu najlepiej - wgryzł się w szwabskie dupsko szpiega, robiąc przy tym tyle hałasu, że już wkrótce na pomoc Stubby'emu ruszyli jego przyjaciele. Za ten wyczyn i poświęcenie szeregowy Stubby nagrodzony został awansem.

W ten sposób po raz pierwszy w historii doszło do tego, aby pies został sierżantem!

Dodatkowo na jego obładowanym medalami płaszczu zawisł Żelazny Krzyż, zdarty z munduru niemieckiego jeńca.




Po wojnie Stubby był wielkim celebrytą i traktowano go jak prawdziwego bohatera.
Zapewniono mu dach nad głową i zawsze pełną miskę jedzenia. Resztę życia spędził w domu swego opiekuna - Johna Conory'ego i na publicznych spotkaniach z fanami. Sympatyczny pitbull podczas swoich wyjazdów mógł spać w hotelach 5-gwiazdkowych, nawet gdy obowiązywał w nich zakaz wprowadzania psów.




Oprócz tego Stubby dwa razy odwiedził Biały Dom i poznał aż trzech prezydentów USA. No i zyskał kolejne odznaczenie - sam generał John Pershing przypiął mu do piersi jedyny w swym rodzaju złoty medal dla psiego bohatera.


Oglądany: 152751x | Komentarzy: 57 | Okejek: 1337 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało