Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Od meneli do arystokracji - o byciu ochroniarzem w centrum handlowym słów kilka

90 827  
441   117  
Nie chcę Was zanudzić przedstawieniem zwykłego dnia w pracy, bo dzień dniu nierówny. Raz spacerujesz cały dzień i nic z tego pożytecznego nie wychodzi (grunt, że hajs się zgadza), innym razem już 30 minut od otwarcia wpada na galerię 50 kiboli, wykrzykując swoje pieśni, wymachując przy tym maczetami. Kto im musi sprostać? Oczywiście my, zwykli ciecie poważni ochroniarze.



Galerie różnią się od siebie, zasady również. Wszystko reguluje firma ochroniarska, która opiekuje się danym terenem. Jedne firmy przykładają wielki nacisk na ład i porządek na pasażu, tak jakby ochrona była wzmocnieniem dla firmy sprzątającej. Przy tym ochrona ma spełniać rolę mobilnego punktu informacyjnego, czyli ma zabawiać klientów swoją nieograniczoną wiedzą na temat sklepów, promocji, akcji w centrum itp., itd., etc. Inne, wydzielając konkretne strefy patrolu/posterunku, nakazują zwracać ogromną uwagę na ewentualnych złodziei grasujących po sklepach. Ci ochroniarze, którzy pracują w danym obiekcie więcej niż miesiąc, doskonale znają, nawet z twarzy, tych, którzy uwielbiają wyjść z niezapłaconym towarem. Są jeszcze takie firmy ochroniarskie, których priorytetem jest niewpuszczanie lub, jeśli taki delikwent dostanie się do budynku, wyprowadzanie bezdomnych/pijaków/meneli. Nazewnictwo różne, niestety problem jest ten sam - nadużywanie alkoholu, brak higieny osobistej, wulgarny język oraz żebranie, które nadal traktowane jest jako przestępstwo. O wszystkich ww. grupach będę pisał niżej.

Nie chcę skarżyć się na to, że ludzie traktują nas jak popychadło, jeszcze gorzej niż meneli przesiadujących pod drzwiami centrum i zbierających na Generała. Polska to niestety dziwny kraj, ale społeczeństwo jest jeszcze gorsze, dlatego właśnie od zwykłych klientów zacznę swoje obserwacje. Oczywiście, klient klientowi, tak jak bezdomny bezdomnemu, nierówny. W wielu przypadkach jest to niestety nieprzyjemny kontakt z Polaczkiem z rodzaju "ą, ę, Pierre Cardin". Zwykłe pytanie "Gdzie jest toaleta?" może być powodem, aby obrzucić mnie uwagami na temat nieudolnego kształtu centrum, braku oznakowania, nie mówiąc o tym, że ludzie nie potrafią do końca wysłuchać tego, co się im przekazuje. Ze zdania "w alejce obok, piętro wyżej koło windy" wyłapane jest tylko "w alejce obok". Jest jeszcze to potworne "dwa tygodnie temu tu byłam i był tu ten sklep, a teraz? To oburzające, jak możecie tak nie dbać o klientów?!". Niestety, Polakami zawładnął konsumpcjonizm, przez co nie myślimy już mózgiem, a portfelem. Zwykłe "dziękuję" lub "miłego dnia" jest tak pominięte, jakby za używanie tych zwrotów miała grozić kara ciężkich robót w Korei Północnej.

Ogromnym problemem na terenie pasażu są, szczególnie zimą, osoby bezdomne. Zdarzają się oczywiście takie osoby, które nie piją, ale życie im się nie ułożyło, dlatego wiodą taki a nie inny byt, przy okazji chcąc ogrzać się w centrum. Takim osobom nawet pomagamy, ale niestety, tych osób jest bardzo mało. W zdecydowanej większości są to alkoholicy żerujący na ludzkiej litości. W dalszej części artykułu będę ich nazywał menelami. Wielokrotnie byłem świadkiem tego, jak menele rozdzielali się na terenie strefy gastronomicznej (tzw. food court) i grzebali w śmietnikach, poszukując niedojedzonych cheeseburgerów oraz frytek. Później, gdy zapasy były dostatecznie zebrane, dalej rozdzieleni rozpoczęli zbieranie pieniędzy na tzw. rumuńską pandę. Przyczajony menel podchodzi do grupy, zazwyczaj młodych ludzi, i prosi o kilka złotych na jedzenie. DLACZEGO MAJĄ MU ODMÓWIĆ? PRZECIEŻ WIDAĆ, ŻE JEST GŁODNY, NA PEWNO ZARAZ KUPI SOBIE JEDZENIE, W KOŃCU ZNAJDUJĄ SIĘ KOŁO RESTAURACJI. Niestety, zazwyczaj nie odmawiają, a menel, wyciągając często niemałą kwotę pieniędzy, ewakuuje się z galerii, aby kupić tanie wino. Skąd wiemy? Bo za kilka godzin wraca, znów głodny, ale tym razem bardzo nietrzeźwy.

Niejednokrotnie byłem świadkiem, jak młodzi ludzie dawali takiemu menelowi nawet 50 zł naraz! Zostawcie sobie te pieniądze, one nie będą dobrze wykorzystane, a zasłanianie się wymówką "dałem, żeby nie mieć wyrzutów sumienia" jest głupie i naiwne. Mamy tyle ośrodków dla osób bezdomnych, że bez problemu mogliby sobie poradzić, ale oni sami chcą prowadzić takie życie. Nie pracują, a mają taki zarobek od naiwnych ludzi, że wydaje się to niewyobrażalne. Niestety - jest prawdziwe. Ci sami menele często przesypiają po kilka godzin w toalecie (nie tylko mężczyźni, często również kobiety). Wyprowadzanie takiej osoby jest bardzo utrudnione, bo zazwyczaj zasypiają ze spodniami opuszczonymi do kostek, wysmarowani w swoich fekaliach oraz, oczywiście, nieprzytomni od alkoholu. Klienci również nie pomagają, bo w godzinach szczytu w toaletach tworzą się duże kolejki (spowodowane zajętymi kabinami, często przez tychże meneli), a ilość gapiów i kręcących takie akcje paparazzi, krzyczących do tego (zostawcie tych biednych ludzi, co Wam zrobili?!) powoduje, że czuję się bardzo niewdzięcznie.

Bójki zdarzają się rzadko, ale oczywiście zgodnie z literą prawa to druga osoba musi zainicjować kontakt fizyczny lub podjąć próbę ucieczki, abyśmy mogli użyć siły wobec takiego delikwenta. Takie wydarzenia są częściej ze złodziejami w roli głównej. 95% ludzi myśli, że ochroniarz w centrum handlowym jest od łapania złodziei, gdzie wezwania do złodziei to ok. 2-5% wszystkich akcji w czasie pracy. Prawda jest taka - to złodzieje nas pilnują, a nie my ich. Złapanie takiej osoby powinno odbyć się przez obsługę sklepu lub ochronę wewnętrzną. Niestety, wielokrotnie to my musimy biegać za nimi po galerii, często nawet poza nią. Często złodzieje noszą ze sobą jakąś broń, żeby ułatwić sobie ucieczkę i wystraszyć ochroniarzy, ponieważ my, pasażowi, mamy zakaz noszenia ze sobą nawet gazu łzawiącego. Złodziej, menel, atak terrorystyczny, szarża nożownika - robimy za mięso armatnie. Jeszcze niedawno za 7 złotych na godzinę...

Praca jest bardzo niedoceniana, a przez ryzyko otrzymania "kosy pod żebro" jest też bardzo stresująca. Wiele przypadków wykracza poza kanony normalności, m.in. orgie w toaletach dla niepełnosprawnych (bo większe), zgony narkomanów czy nieprzyjemni turyści zza granicy (niestety często tej wschodniej...). Każdy, kto chociaż chwilę pracował jako zwykły pasażowy, wie, że ryzyko zdarza się codziennie. Dyrektorzy galerii, którzy zazwyczaj ubierają nas w przecudowne garnitury albo komiczne pulowerki, odbierają nam powagę instytucji, a ogłoszenia na stronach internetowych pt. "Przyjmę na ochronę, mile widziane zaświadczenie o niepełnosprawności" mówią same za siebie. Życia nie da się zmienić, bo jak debil będzie chciał polatać z nożem po galerii, to i tak to zrobi. Miejmy tylko nadzieję, że ludzie znormalnieją i zrozumieją, że nie wszystko jest takie jak wygląda na pierwszy rzut oka.

Oglądany: 90827x | Komentarzy: 117 | Okejek: 441 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało