Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Efekt motyla - czyli o tym, jak wojna Jom Kippur wpłynęła na limity prędkości w USA

52 121  
430   42  
Jeżeli chcecie wiedzieć, jakim cudem ten kilkunastodniowy (6-25.10.1973) ''niby'' lokalny konflikt zakończył w całym zachodnim świecie okres niczym nieograniczonej konsumpcji taniego surowca, jakim (jeszcze wtedy) była ropa naftowa, to zapraszam do lektury!


Mapka przedstawiająca stan granic sprzed wojny Jom Kippur.


Po przedstawieniu w poprzednim artykule historii wojny 6-dniowej, dzisiaj przyszedł czas na kolejny konflikt izraelsko-arabski, wojnę Jom Kippur, w której to Izrael dał się całkowicie zaskoczyć i był o krok od zniknięcia z map Bliskiego Wschodu.

Zarys ówczesnej sytuacji w regionie

Izrael od 1967 okupował Wzgórza Golan i Pustynię Synaj. Upokorzone po wojnie 6-dniowej państwa arabskie pałały żądzą zemsty i odbicia odebranych im terytoriów.
Zarówno Syria, jak i Egipt natychmiast po porażce przystąpiły do odbudowy swoich sił zbrojnych przy znacznym wsparciu ZSRR.

Odtworzono od zera niemal całą flotę powietrzną, wymieniono generałów oraz mając na uwadze doświadczenia z poprzedniej wojny - skupiono się na obronie przeciwlotniczej. Znając siłę izraelskiego wywiadu wszystkie przygotowania objęte były najściślejszą tajemnicą, a dodatkowo rozpuszczano fałszywe informacje, np. o problemach z obsadą nowoczesnych urządzeń lub z częściami zamiennymi.

Izrael rozpoczął fortyfikowanie swoich nowych granic - na północy cały płaskowyż został przecięty rowem przeciwczołgowym. Powstał też system bunkrów i stacji nasłuchowych - np. na szczycie Góry Hermon - które miały zawczasu wykryć przygotowania do ataku, dając tym samym Izraelowi czas na mobilizację. Na południu wzdłuż całego Kanału Sueskiego (163 km) usypano wał ziemny o wysokości 20-25 m i nachyleniu stoków 45-65 stopni. Na wale utworzono cały system umocnień nazwany Linią Bar-Lewa, obejmujący 32 forty, dziesiątki kilometrów okopów i stanowiska obrony.

Izraelscy generałowie nazwali Suez najlepszym rowem przeciwczołgowym świata. Aby jeszcze bardziej utrudnić Egipcjanom przejście przez kanał, przygotowano zbiorniki z ropą, którą planowano spuścić do kanału i podpalić, uniemożliwiając tym samym przeprawę.
O stopniu przygotowania linii obrony świadczą radzieckie i egipskie szacunki potencjalnej ilości poległych podczas przełamywania linii. Egipcjanie przewidywali straty rzędu 17 000 poległych. Rosjanie aż 35 000.


Wał ziemny usypany po izraelskiej stronie kanału - na pierwszym planie egipscy żołnierze.

Jom Kippur - co to za dziwna nazwa

Jom Kippur to żydowskie święto, które w 1973 roku przypadało na 6 października. Jest to święto pokutne, w którym żydzi przepraszają za swoje grzechy osoby, które skrzywdzili. W tym dniu obowiązuje również ścisły post: zakaz jedzenia, picia, mycia się, pracowania, współżycia oraz... noszenia skórzanych butów. Nie trzeba być strategiem, żeby zauważyć jak dobrą okazją do ataku z zaskoczenia może być ten dzień (zwłaszcza ze względu na zakaz noszenia skórzanych butów). Większość żołnierzy jest na przepustkach w domach, a ci pechowcy, co przepustek nie dostali, z pewnością woleliby być w domach z rodzinami, zamiast siedzieć w okopie czy bunkrze.

Operacja BADR (Pełnia Księżyca)

SYNAJ: O godzinie 14.00 egipskie samoloty ruszyły do ataku. Zaraz po nich zabrzmiała artyleria. 2000 dział w ciągu pierwszej minuty ostrzału wystrzeliło ponad 10 000 pocisków. Cały ostrzał trwał 53 minuty. Ok. 14:20 Egipcjanie rozpoczęli forsowanie kanału. Do rozmycia wałów ziemnych saperzy użyli zakupionych w Niemczech i ZSRR wysokowydajnych pomp ciśnieniowych. Niedobitki izraelskich wojsk nie stawiały dużego oporu, w związku z czym rozpoczęto budowę przepraw promowych i tymczasowych mostów. Ok. 20:30 pierwsze czołgi przejechały przez ''najlepszy rów przeciwczołgowy świata''.


W tle wyrwa na wale ziemnym, którą dosłownie wypłukano armatkami wodnymi.

O skali zaskoczenia Izraelczyków świadczy fakt, że w dniu ataku na całym 160-kilometrowym froncie znajdowało się od 460 do 600 izraelskich żołnierzy oraz obsadzono tylko 16 z 32 fortów. Obrona była tak mizerna, że zamiast "planowanych" 17 000 ludzi Egipt stracił tylko 200 żołnierzy.

Izraelski kontratak lotniczy nie powiódł się. Cały kanał znajdował się w zasięgu nowoczesnej egipskiej obrony przeciwlotniczej, która zadawała ciężkie straty atakującym.


Egipski żołnierz po zdobyciu umocnień Bar-Lewa.


GOLAN: Podobnie jak na południu, o godzinie 14.00 rozpoczęto ostrzał artyleryjski oraz atak lotniczy. Jednocześnie syryjscy komandosi przeprowadzili skuteczny desant na stację nasłuchową na szczycie góry Hermon, zamykając jednocześnie oczy i uszy obrońcom.
Po ''oślepieniu'' przeciwnika do walki ruszyło 700 czołgów (niektóre źródła podają nawet 1100) wspieranych przez około 28 000 żołnierzy. Tu również przygotowano wojska inżynieryjne - buldożery do niszczenia rowów przeciwczołgowych, mobilne mosty oraz pojazdy usuwające miny. Naprzeciwko nim stanęło 177 czołgów i ok. 6000 żołnierzy. Syryjczycy wbili się w izraelskie pozycje z takim impetem, że przekonani, że są wciągani w zasadzkę, wstrzymali atak, dając tym samym obrońcom czas na przegrupowanie i pospieszną mobilizację.

Celem natarcia były dwa mosty na rzece Jordan, których zdobycie uniemożliwiłoby odsiecz oraz znacznie utrudniłoby odbicie tego terytorium w przyszłości.

Bitwa po ciemku

Siły Obronne Izraela rzuciły do walki wszystko co miały. Nawet lekko ranni czołgiści zasiedli za sterami czołgów znajdujących się aktualnie w warsztatach i ruszyli na Golan.
Sytuacja była krytyczna. Za dnia Izraelczycy radzili sobie całkiem nieźle, ich Centuriony miały większy zasięg od syryjskich T-55 (3600 m wobec 2400 m), więc mimo przewagi liczebnej ciągle odpierali syryjskie ataki.

Dało o sobie znać również lepsze wyszkolenie Izraelczyków, gdyż co strzał zmieniali pozycję, podczas gdy Syryjczycy po prostu jechali przed siebie. Obrońcy potrafili też wykorzystać ukształtowanie terenu - lufy izraelskich czołgów potrafiły opuścić się znacznie niżej niż lufy nacierających. W efekcie tego Izraelczycy wykorzystywali wzgórza do ataków zza skarpy (bo wtedy praktycznie nie dało się ich trafić) oraz strzelali do zjeżdżających z gór syryjskich czołgów. Arabowie nie byli w stanie atakować celów położonych niżej od nich, więc musieli zjechać na zbocze, aby oddać strzał. A tym samym stawali się bardzo łatwym celem dla izraelskich czołgistów.


To jeden z Centurionów, jakie "spotkaliśmy" na Wzgórzach Golan. Doskonale widać, że nisko opuszczona lufa pozwala ustawić się za wałem ziemnym i prowadzić ostrzał zbliżających się jednostek nieprzyjaciela.


Na tym zdjęciu widzimy, jak wyglądało stanowisko ostrzału. Naturalne wzniesienia zostały "umocnione" wałami, za którymi ustawiały się izraelskie załogi. Mały punkcik na czołgu to Kawiak (przypis Iskiera).

Sytuacja odwróciła się w nocy: syryjskie T-55 posiadały lampy na podczerwień, które pozwalały ich załogom namierzać cele w ciemności. Izraelscy żołnierze posiadali jedynie noktowizory, które pozwalały wykryć strumień światła podczerwonego. Ataków przeprowadzonych w nocy nie udało się odeprzeć i Syryjczycy przeszli izraelskie pozycje, tracąc przy tym 100 czołgów i kilka tysięcy żołnierzy. Izrael z wystawionych 177 czołgów stracił 75 oraz kilkuset ludzi. Nad ranem, po 18 godzinach walki, niektóre Izraelskie jednostki na północnym odcinku miały do dyspozycji tylko kilka czołgów i kilka sztuk amunicji w momencie przybycia odsieczy. Sytuacja była tak zła, że postanowiono zaminować mosty na Jordanie, będące celem syryjskiej ofensywy.


Syryjski T-55. Nad lufą widać lampę na podczerwień, wspomagającą nocne manewry.

Izrael kontratakuje

Według syryjskiego wywiadu mobilizacja powinna zająć Izraelczykom 20 godzin. Oni jednak uwinęli się w 10 i już rankiem następnego dnia pierwsze oddziały zaczęły docierać na Golan. Pospiesznie sformowane jednostki natychmiast rzucono do walki, zatrzymując syryjskie natarcie. W odpowiedzi Syryjczycy zaatakowali ponownie, wspomagając się desantem spadochroniarzy na tyłach obrońców. Desant rozbito, a natarcie załamało się. Zmotywowani Izraelczycy rzucili do walki dosłownie wszystko co mieli, a wraz z natarciem lądowym ruszył atak powietrzny - zbombardowano Damaszek oraz miasta portowe.
Na południu Egipcjanie zajęli pozycje ok. 15 km za kanałem i rozpoczęli przygotowania do obrony, cały czas starając się pozostawać w zasięgu swojej artylerii. Mimo to Izraelczycy podjęli próbę kontrataku. Miał on na celu zniszczenie przepraw przez kanał. Kontratak został jednak odparty, głównie ze względu na brak wsparcia z powietrza. Tylko tego dnia Izraelczycy stracili 80 czołgów M60 i M60A1. Nocny kontratak pod dowództwem Ariela Szarona (późniejszego premiera Izraela) również się nie powiódł, wobec czego zdecydowano o przejściu do obrony i skupieniu się na froncie syryjskim.

Zaangażowanie mocarstw

Wobec niezadowalających postępów na obu frontach, 9 października ZSRR rozpoczął dostawy zaopatrzenia dla państw arabskich. 30 samolotów, z których każdy przewoził ok. 20 ton sprzętu, lądowało każdego dnia na syryjskich i egipskich lotniskach.

W odpowiedzi USA rozpoczęły dostawy sprzętu do Izraela. Żaden komercyjny przewoźnik nie podjął się transportu zaopatrzenia ze względu na potencjalną zemstę gospodarczą państw arabskich. W związku z czym sprzęt transportowano najpierw izraelskimi samolotami, a później za pomocą lotnictwa USA. Co istotne - wszystkie państwa europejskie odmówiły zgody na międzylądowanie amerykańskich samolotów na ich terytorium. Tylko Portugalia udostępniła 1 lotnisko na Azorach.

USA ''sprzedało'' również 33 myśliwce F-4 Phantom w trybie natychmiastowej dostawy. Amerykańscy piloci dostarczali maszyny do Izraela, a tam po zmianie pilotów i godzinnym przemalowaniu F-4 ruszały do walki.


Amerykański czołg M60 podczas wyładunku na lotnisku w Izraelu.

Kontratak na Golan

Po 4 dniach od rozpoczęcia ofensywy izraelskim jednostkom udało się odeprzeć syryjski atak. 10 października osiągnęli oni pozycję sprzed wybuchu wojny - tzw. Purpurową Linię, czyli dzisiejszą granicę izraelsko-syryjską. Pomiędzy kontratakującymi a Damaszkiem znajdowały się jeszcze syryjskie linie umocnień, w niektórych miejscach rozbudowane nawet na 15 kilometrów w głąb syryjskiego terytorium. Izraelski atak następnego dnia zdobył ten pas umocnień, okupując to dużymi stratami. Ze strategicznego punktu widzenia było warto - Izraelczycy wyszli na szosę prowadzącą do Damaszku i szli dalej. Dopiero 40 km przed miastem nadciągające z odsieczą irackie brygady pancerne powstrzymały natarcie. Mimo zatrzymania ataku, izraelskie dowództwo uznało teren Wzgórz Golan za zabezpieczony i skierowało większość swoich sił na front synajski.


Po lewej atak syryjski, po prawej izraelski kontratak.

Deja vu

W poprzednim artykule wspominałem o największej bitwie pancernej od czasów bitwy pod Kurskiem podczas II WŚ. 14 października 1973 w niemalże tym samym miejscu 500 egipskich czołgów starło się z 430 czołgami izraelskimi. I tak jak za poprzednim razem Egipcjanie ponieśli sromotną klęskę, tracąc 260 czołgów. Pozwoliło to Żydom przejąć inicjatywę i na tym froncie.

Nowa taktyka na Synaju

Izraelski plan zakładał przebicie się na drugą stronę kanału i odcięcie dwóch egipskich armii znajdujących się na półwyspie. Nie można było tego jednak zrobić poprzez stosowane dotąd zmasowane uderzenie pancerno-powietrzne ze względu na bardzo silną obronę przeciwlotniczą. Dlatego zdecydowano się na atak elitarnych jednostek piechoty na styku obu armii - w okolicach Jeziora Gorzkiego. Miejsce to było o tyle dogodniejsze, że ze względu na szerokość kanału w tym miejscu nikt nie spodziewał się ataku. Głównym zadaniem tych jednostek było zneutralizowanie wyrzutni rakiet przeciwlotniczych i przeciwczołgowych. Na skutek ciężkich walk, prowadzonych bardzo często wręcz w totalnej ciemności, izraelskiej piechocie udało się zdobyć przyczółki umożliwiające budowę przepraw.

Po zniszczeniu wyrzutni rakiet zbudowano jeszcze 4 mosty i już 18 października przeprawione izraelskie oddziały ruszyły w kierunku Kairu, zamykając jednocześnie całą egipską armię w okrążeniu na Synaju.


Izraelski kontratak i przejście na drugi brzeg Kanału Sueskiego.

Zawieszenie broni

22 października Rada Bezpieczeństwa ONZ wezwała strony konfliktu do zakończenia działań wojennych i zawieszenia broni w ciągu 12 godzin. Tyle wystarczyło Izraelczykom do przeprowadzenia największej operacji śmigłowcowej w tej wojnie na górze Hermon, zdobywając ten ostatni skrawek ich terytorium zajęty przez jednostki syryjskie pierwszego dnia wojny. Dzień później Syria przyjęła zawieszenie broni.

Egipcjanie wielokrotnie atakowali pomimo ustaleń obu stron i rezolucji ONZ. Raz nawet zniszczyli 9 izraelskich czołgów, w odpowiedzi na co Izraelczycy otoczyli Suez. Po wykryciu przemieszczenia wojsk izraelskich ZSRR zaprotestował, zarzucając Izraelowi łamanie warunków umowy. Przygotował również 7 własnych dywizji powietrznodesantowych i utworzył plan desantu powietrznego na Wzgórzach Golan.

Mimo zawieszenia broni, 24 października Egipcjanie zaatakowali ponownie, jednocześnie oskarżając Izrael o nieprzestrzeganie rozejmu.

Wobec narastającej groźby militarnej interwencji ZSRR prezydent USA Nixon uznał, że żarty się skończyły i zarządził alarm nuklearny Defcon 3. Cała armia USA wraz z arsenałem nuklearnym zostały postawione w stan gotowości.

Międzynarodowy kryzys zakończył ZSRR, namawiając Sadata do przyjęcia i uszanowania zawieszenia broni 25 października 1973.

Skutki wojny

Izrael stracił ok. 2500 ludzi wobec ok. 10 000 poległych po stronie państw arabskich. Atakujący stracili 2250 czołgów, a Izrael ok. 1000, z czego 600 dałoby się jeszcze naprawić. Mimo stosunkowo dobrych wyników w Izraelu panowało poczucie, że tę wojnę przegrano. A żeby było ciekawiej - Egipt uznał, że wygrał i pękał z tego powodu z dumy. Do dzisiaj 6 października jest tam świętem państwowym - Dniem Armii.

Rok później cały rząd izraelski z Goldą Meir na czele podał się do dymisji pod naciskiem opinii publicznej. Była to cena za zignorowanie ostrzeżeń płynących od wywiadu oraz brak zgody na pełną mobilizację.

W 1975 roku ponownie otwarto Kanał Sueski - 14 uwięzionych statków po ponad 8 latach mogło w końcu opuścić przeprawę.

Wojna Jom Kippur zapoczątkowała proces pokojowy na Bliskim Wschodzie. Był zwieńczony podpisaniem w 1979 porozumienia w Camp David oraz traktatu pokojowego pomiędzy Izraelem i Egiptem, na mocy którego ten drugi odzyskał Synaj.


Egipski prezydent Sadat wraz z izraelskim ministrem obrony Moszem Dajanem podczas jednych z wielu rozmów pokojowych. Polecam zwrócić uwagę na krawat Sadata ;)


Nowe zasady sprzedaży ropy

Podczas trwania wojny państwa OPEC (Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową) pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej zmniejszyły wydobycie ropy o 5% w reakcji na amerykańskie wsparcie udzielone Izraelowi. Dodatkowo podniesiono cenę ropy z 2 do 3,65$ za baryłkę (dziś prawie 80$) i zmieniono zasady obliczania cen, tak aby sprzedaż ropy była dla państw arabskich bardziej opłacalna.

OPEC jeszcze podczas trwania wojny ogłosił embargo na dostawy ropy do USA i Europy Zachodniej. Wskutek dalszych działań państw arabskich cena wzrosła do nawet 15$ za baryłkę (około 159 litrów).


Wykres z cenami ropy od 1861 roku wraz z zauważalnym skokiem w 1973.


Podsumowanie

Ten lokalny na pierwszy rzut oka konflikt okazał się być czynnikiem zmieniającym nie tylko stosunki międzynarodowe, ale i gospodarki całych krajów. W USA na przykład skończyły się czasy paliwożernych 6,5-litrowych silników V8, montowanych niemalże seryjnie w amerykańskich samochodach. Szok naftowy sprawił, że zaczęto szukać sposobów na ograniczenie zużycia ropy oraz pozyskiwanie energii z alternatywnych źródeł. Jednym ze sposobów ograniczenia zużycia miało być na przykład ograniczenie prędkości na amerykańskich drogach do 55 mph (88 km/h) wprowadzone w 1974.

Wojny izraelsko-arabskie to doskonały przykład efektu motyla, w którym wydarzenia na jednym końcu świata potrafią wpłynąć na całe kraje, ich gospodarki oraz styl życia ich obywateli. Koniec końców, gdyby nie arabski atak w dniu, w którym w Izraelu nie można nosić skórzanych butów, to amerykańscy kierowcy do dzisiaj śmigaliby po niektórych stanach bez limitu prędkości.

---

W kolejnym artykule odpowiem na pytanie, dlaczego izraelska armia mimo swojego mikroskopijnego wręcz rozmiaru stanowi 15 siłę militarną na świecie, z którą cały czas liczyć się muszą wszystkie państwa w regionie. Wszystko to na podstawie obserwacji i rozmów przeprowadzonych przeze mnie i Iskiera na miejscu, bo czytać o czymś, a zobaczyć coś, to dwie zupełnie różne rzeczy.

Oglądany: 52121x | Komentarzy: 42 | Okejek: 430 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało